Udostępnij komentarz

Ojcowie założyciele I Rzeczpospolitej stworzyli pewien mechanizm zabezpieczający Sejm przed korupcją ze strony np. króla. Była to instytucja zwana Liberum veto.

Tak, to osławione liberum veto. Niestety, my znamy je tylko z końca czasów
I Rzeczpospolitej, kiedy prawo to nie było używane tak, jak zostało to pierwotnie zamierzone.
Używane przez ludzi, których mentalność była spaczona przez nauczanie Jezuitów i kontrreformacji. Różnej maści warchołów, anarchistów. Ludzi tych wychował sobie Kościół Rzymski, który na anarchię i warcholstwo dawał wtedy przyzwolenie.

W pierwotnym zamyśle Liberum veto polegało na tym, że każdy poseł miał prawo zerwać Sejm i unieważnić podjęte na nim uchwały. Chodziło o to, że jeśli nawet prawie wszyscy posłowie byliby skorumpowani, to może by się znalazł choć jeden sprawiedliwy, który by powiedział na to złe prawo – nie pozwalam!

W Sejmie I Rzeczpospolitej, obowiązywała zasada głosowań, która polegała na jednomyślności. Tzn. ustawa przechodziła tylko wtedy, gdy zgodzili się na nią wszyscy! I to działało!
Wielkie pole do popisu miał tu Marszałek Sejmu, którego praca polegała na tym, by wcześniej rozmawiać z różnymi ugrupowaniami, by szukać kompromisu, na który mogliby zgodzić się wszyscy. I robił to tak długo, aż tej jedności nie znalazł.

Tak sobie myślę o tym, patrząc na to co dzieje się w Polskim Sejmie teraz. Jakby to było, gdyby ktoś powiedział do wszystkich posłów: Nie wyjdziecie z tej sali, dopóki nie będziecie jednomyślni w każdej kwestii?

W czasie tzw. Złotego wieku posłami na Sejm byli w przeważającej większości protestanci, wybierani do tegoż Sejmu również przez swoich katolickich wyborców. Byli to ludzie znający i czytający Biblię, spełniający jej przykazania.
Niemożliwa do przyjęcia byłaby wtedy uchwała którą polski Sejm przyjął w grudniu 2016 roku odnośnie kultu maryjnego. Tę haniebną uchwałę poparło aż 349 posłów, 30 było przeciw a 24 wstrzymało się od głosu. Znieważono samego Boga, bo poparto bałwochwalczy kult, którego On nienawidzi! Również pogwałcono polską Konstytucję, która mówi o oddzieleniu religii od państwa.
Tamci posłowie nie byli bałwochwalcami i takiego prawa by nie poparli.

Ale czasy się zmieniały, kontrreformacja wygrała i w Sejmie zaroiło się od katolików – bałwochwalców. Doprowadzili oni kraj do ruiny i podpisali traktaty rozbiorowe.

Jaki stan mamy dzisiaj? Czy jest zbliżony do myślenia ojców założycieli
I Rzeczpospolitej czy raczej do tych, którzy tą Rzeczpospolitą doprowadzili do upadku? Zadajmy sobie podstawowe pytania.

Mamy odpowiedzialność za kraj, czy katolickie warcholstwo? Mamy szacunek jeden do drugiego czy pychę? Mamy próby szukania kompromisu czy narzucanie swojej woli? Mamy wolność przedstawiania poglądów i wybór najlepszej dla kraju opcji czy partyjniactwo? Mamy służbę ludziom i krajowi czy nepotyzm, łapówkarstwo, egoizm, prywatę?

Proszę odpowiedzieć sobie na te pytania a będziecie państwo wiedzieć dlaczego
I Rzeczpospolita była mocarstwem, a dzisiejsza Polska nim nie jest i nie będzie tak długo, jak długo to się nie zmieni.

I Rzeczpospolita nie była dyktaturą. Była demokracją, a tworzyli ją ludzie odpowiedzialni za losy wspólnoty. I to działało. To nie jest prawda, że potrzebujemy dyktatury by wszystko szło do przodu. Potrzebujemy mądrych, odpowiedzialnych ludzi, którzy będą rządzić w służbie dla swojej wspólnoty.

Dyktaturą była przedwojenna Sanacja która miała romans z Kościołem Rzymskim i wszyscy wiemy jak się jej rządy dla naszego kraju skończyły. Déjá vu?

W Polsce nie brak mądrych ludzi. Ale ich trzeba dopuścić do rządzenia. Mądrość niektórych powinna polegać na tym, że wiedzą gdzie jest ich miejsce i ustąpią miejsca tym, którzy te miejsca powinni zająć. Z korzyścią dla wszystkich.

Na to co się złego dzieje dziś, ja, wsparta myślą ojców założycieli I Rzeczpospolitej krzyknę: LIBERUM VETO!!!

20 grudnia 2016


Udostępnij komentarz