Bóg, którego imię brzmi Jehowa, zawsze karał swój lud za nieposłuszeństwo Prawu Bożemu. Dom Izraela poszedł do niewoli Asyryjskiej i został rozproszony po całym świecie w wyniku grzechu narodu. Jednym z najgorszych, podkreślanych przez proroków był grzech bałwochwalstwa, czczenie Aszery. Dom Judy poszedł do niewoli babilońskiej za czczenie Królowej Niebios i nieprzestrzeganie Sabatów. Również w naszych czasach Jehowa sądzi swój lud za grzech nieposłuszeństwa. Sądzi ich niewolą, przegranymi wojnami, ubóstwem. Przez ostatnie 300 lat naszej historii widzieliśy ten Boży osąd nad naszym narodem.

         Zabory, przegrane powstania. Przerwa – łaska Boża daje czas na pokutę ale nie ma jej. No to czas na II wojnę światową. Holokaust Polaków i Żydów. Przegrane Powstanie Warszawskie. Następna niewola. I znowu czas łaski. Ale, ale. Czy wyciągamy jakieś wnioski? Czy pokutujemy?

         Z czego? Z łamania Prawa Bożego. Z Kultu Królowej Niebios, Maryji. Za taką masową zniewagę, Jehowa karze. Naród wchodzi pod przekleństwo. A w zasadzie ci, którzy to bałwochwalstwo promują.

         10 kwietnia 2010 roku w Sabat, prezydent Polski postanowił zainaugurować swoją kampanię wyborczą w Katyniu. Tego dnia nastąpił splot niekorzystnych wydarzeń z których każdy przyczynił się do katastrofy. Ale tak właśnie działa przekleństwo.

         Prezydent spóźnił się, na miejscu w Smoleńsku była mgła więc samolot w ogóle nie powinien z Warszawy wystartować. Nie było na pokładzie ludzi którzy znali to lotnisko, piloci nie byli szkoleni na symulatorach. Poprzedni samolot ledwo co wylądował ale jego pilot zamiast poradzić by już nie ryzykowali, wręcz zachęcił ich do tego.

         Dalej, miejscowy kontroler widząc warunki panujące na lotnisku powinien był je zamknąć, a nie zrobił tego z obawy przed wściekłością naszego prezydenta. No i w końcu ten najważnieszy element – pilot będąc pod presją osób siedzących w samolocie spieszących na katyńskie spotkanie, zszedł poniżej 100 metrów, złamał regulamin i potem już nie mógł odejść na drugi krąg.

         GŁUPOTA, NIEFRASOBLIWOŚĆ, AROGANCJA, BUTA, NIEPRZESTRZEGANIE PRAWA, SZARŻOWANIE, BRAK POSZANOWANIA DLA LUDZKIEGO ŻYCIA, można by jeszcze długo wymieniać. Sprawa jest oczywista.

         Kto jest w duchowej rzeczywistości temu winien? Wystarczy popatrzeć na obrazki. Najczęściej obrazowi szczątków samolotu towarzyszy obraz Maryji.

Czyżby nie miała wystarczającej mocy by ochronić tak bardzo wierzącego prezydenta i jego wierzące otoczenie?

         Szkoda tylko tych ludzi, którzy nie byli winni a podłączyli się do całej imprezy. Dlatego Słowo Boże ostrzega nas byśmy się odłączyli zawczasu od tego co nieczyste i nie szli za tymi, którzy nas chcą wciągać w podobne historie.

         Tak zrobił rabin Schudrich. Nikt nie zwrócił uwagi na fakt, że inne Prawo Boże było tego dnia złamane. Lot odbywał się w Sabat. Rabin Schudrich nie zginął w tej katastrofie tylko dlatego, że odmówił lotu w Sabat.

         Zamiast pokutować za grzechy, szuka się dziś winnych. Nie tylko się nie pokutuje ale co gorsza celebruje się swoją własną głupotę! To jest polski problem. Brak świadomości grzechu i pokuty za nie. Winny jet więc Ruski, Żyd, innowierca. Wszyscy inni, tylko nie my.

         Dopóki to się nie zmieni, grzech zatoczy następne koło, przekleństwo będzie uwolnione i będziemy świadkami czegoś gorszego niż to, co wydarzyło się w Smoleńsku.

         To czy tak się nie stanie i kto będzie cierpiał zależy tylko od nas samych.